| Zaczynaliśmy w 1993r. To pierwszy rejs na starej łajbie. Trzecia od lewej legendarna „Kotwica”. |  |
 |
Tu my przy przyjaznym brzegu. Tym razem Kaja pierwsza z prawej. |
| Pogoda nie zawsze była jednak łaskawa. Tu tuż po sztormie o sile 8°B i oberwaniu chmury. |  |
|
 |
Ekipy się zmieniały...
...a łódki były coraz bardziej komfortowe.
|
| Wpływając na łączące jeziora kanały należało położyć maszt... |
|
 |
...a czasem śluzować gdy poziomy wody były różne.
|
| Czasem wiało bardzo mocno...
|
|
| a czasem flauta kazała korzystać z pomocy silnika. |
|  |
| Humory dopisywały jednak zawsze ,a jak było gorzej to pomagaliśmy im śpiewając szanty w tawernie....
|
|
 | ...przy ognisku... |
 |
...a nawet na peronie kolejowym.
|
| Każdy żeglarz musi umieć pływać bo jachty czasem toną.
Oczywiście to żart. Pływaliśmy bezpiecznie a wpław tylko wtedy gdy chcieliśmy.
|
|
|
Od 1998 do 2001r. Rejsy zastępowaliśmy obozami stacjonarnymi w Ostródzie. Mieszkaliśmy w wagonach kolejowych i pływaliśmy jachtami bezkabinowymi.
|
| To jednak nie to i w ubiegłym roku znów wróciliśmy do rejsów (patrz -›
Ostatnie wakacje).
|
|
 |
Pływamy już tak długo, że pierwsi załoganci założyli już rodziny i mają dzieci. Ich dzieci też zaczęły już pływać więc możemy się szczycić, że jesteśmy stowarzyszeniem wielopokoleniowym.
|
|